|
Ostatnie wpisy
Jacek Maliszewski
|
Blog > Komentarze do wpisu
Historia pewnego ubezpieczenia - czyli z deszczu pod rynnęPo dłuższej przerwie znalazłem troszkę wolnego czasu na dopisanie nowego komentarza na swoim blogu. Tego czasu mam ostatnio coraz mniej. Wszyscy dookoła odczuwają skutki nadchodzącego spowolnienia gospodarczego, podczas gdy moja firma ma teraz istne żniwa. Skąd te żniwa? Przyczyną jest nagły popyt na usługi doradcze ze strony firm, które popadły w tarapaty. Cóż to za tarapaty? Opowiem historię z życia wziętą, która będzie odpowiedzią na to pytanie.
"Z deszczu pod rynnę" wtorek, 25 listopada 2008, jacek.maliszewski
Komentarze
jacek.maliszewski
2008/11/25 09:44:43
Zapomniałem dodać, iż takich eksporterów jest w skali kraju całe mnóstwo. Skala zjawiska związanego z wystawieniem ogromnej ilości opcji CALL bez pokrycia w walucie może zniszczyć polską gospodarkę. Problemy mikro mogą stać się wkrótce problemami makro :( Oby nie doszło do najgorszego. Wiele znanych firm eksporterów z "pierwszej ligi" może upaść, jeśli Złoty się nie umocni. W bilansach rocznych wszystko wypłynie na powierzchnie. Wiosna może być więc bardzo gorąca - bynajmniej nie na skutek temperatury powietrza...
2008/11/25 12:34:16
"Jeśli jednak transakcje takie były przeprowadzane z umiarem, po okiem ostrożnego doradcy, straty nie były dotkliwe i nie zagrażały istnieniu firmy."
No i na pointe artykułu trzeba było czekać aż do samego końca. Ten wpis jest po prostu zwykłym naganianiem na usługi Alpha Financial Solutions. Nie jest to zarzut pod Pana adresem, jednak takie mydlenie oczu czytelnikom co do roli tekstu trochę razi. Oczywiście nie podważam zasadności korzystania z pomocy doradców, gdyz uważam, że hedging jest na tyle trudnym zajęciem, którym osoby nieswiadome mogą sie mocno "pokaleczyć", że profesjonalne wsparcie w tej dziedzinie jest czymś nieodzownym. Myślę, a raczej mam nadzieję, że doradcy poinformowaliby Klienta o ryzyku tak wysokiej dźwigni w budowanej w transakcję zabezpieczającą. tego typu strategie(i tak z dźwignią nie wyższą niż 1:3) były korzystne w warunkach silnego trendu spadkowego natomiast w momencie gdy kiursy USDPLN i EURPLN spadły w rejony 1,9-2 PLN oraz 3,2 PLN, a do tego głośno było na świecie o kryzysie należało ograniczyc "agresywność" zawieranych transakcji. Niestety wśród Polaków dominuej przekonanie o trwałości trendów: tak było z GPW i tak też było z "silnym złotym". PS. Banki nie sa winne temu co się stało. To Klienci narażali się na zbyt duże ryzyko gdyż interesowały ich jedynie zyski z bieżącej wymiany walut, które przesłoniły im rzeczywiste ryzyko. Banki wcale nie cieszą się z takiej sytuacji, gdyż z jednej strony tracą Klientów, ktorzy zrazili się do tego typu transakcji, a z drugiej narazone sa na ogromne straty, gdy Klienci nie będą wywiązywac się ze swoich zobowiązań. Większość Banków "domknęła" te strategie na międzybanku, a więc brak środków od Klienta oznacza konieczność pokrycia tej kwoty ze środków banku(żeby daną strategię sprzedać Klientowi Bank najpierw musiał ją kupic na międzybanku, co oznacza, że ma pozycję analogiczną do tej, którą ma Klient). PPS. Taka nagonka na Banki prowadzona przez osobę zorientowaną w tym temacie jest wyrazem albo nieuczciwości, albo chęci osiągnięcia jakichs korzyści. Banki w dużej mierze siędzą na tej samej gałęzi co ich Klienci, tyle że procedury zarządzania ryzykiem kursowym w tych instytucjach uchronia je zapewne przed upadkiem. Niuczciwe Banki (przynajmniej część z nich) zapłacą stratami za "wpakowanie" w ten sposób Klientów na minę. 2008/11/25 13:22:51
Bez urazy - ale skąd pewność, że Alpha Financial Solutions to "ostrożni doradcy"? :-)
2008/11/25 13:34:55
Mam dwa pytania. Czy powyższy problem dotyczy firm o obrotach jak w artykule, czy również firm o obrotach 100 (10) razy większych?
Czy uniknięciem rafy może być wejście do strefy euro do 2012? 2008/11/25 13:37:20
glupoty pan pisze panie jacku !! naganianie, prosze mi pokazac bank, ktory da takie limity firmie na wystawienie opcji ! poza tym od dawna klienci maja zakaz szortów..naganianie, bez znajomosci realiow dealingu i rynku opcji . klient ma 10 mi eur obrotu a bank wystawia opcje mu na 50 mio euro. przeciez to smiech na sali, wie pan jakie sa na to limity ? ze nie ma szans dostac ? rozmawial pan z traderami opcji, goscmi od ryzyka. bzdura bzdura bzdura
2008/11/25 13:59:23
"Aby móc sprzedać Euro 20 groszy drożej niż bieżący kurs waluty, eksporter musi jedynie wystawić "troszkę" opcji CALL, czyli ubezpieczyć bank przed wzrostem kursu"
jam mozna tak mowic !!!!!!!! skandal, przeciez opcje sa odrazu hedgowane, a bank na siebie nie bierze ryzyka ruchu waluty..kompletna ignorancja autora jaki bank mialby w tym interes ?? zarabiac kosztem klientow, spekulujac na ruchu ?? wolne zarty, polecam praktyki w dealing i sales w banku, zamiast teorie dziwne tworzyc 2008/11/25 14:53:43
Zgadzam się z marek_koniarek - w teorii wszystko wychodzi, a papier (czy w tym wypadku ekran) wszystko przyjmie.
A jak Bank to zrobił, to był głupszy od własnego klienta ;-)) Klientowi życzę, żeby wytrzymał margin calle, do marca się poprawi i zamknie na +/- zero. Najłatwiej jest doradzać i krytykować, może warto stanąć na rynku i zawalczyć? Nie przypominam sobie wypowiedzi autora niniejszego bloga z lata, ale większość analityków widziała w tymn czasie EUR/PLN na poziomie 3,00-3,10 a USD/PLN na 1,8. Pozdrawiam Crazy Czego niniejszym życzę. 2008/11/25 19:26:11
Witam wszystkich. Odpowiem zbiorczo na krytyczne słowa kierowane pod moim adresem. Nie zmyśliłem tej historii. Jest prawdziwa. Zmieniłem tylko nominał transakcji dla niepoznaki. Prawdą jest, że niektóre banki (nie mówię że wszystkie) godziły się na tego typu transakcje. Ba! niektórzy sales sami wydzwaniali do klientów sprzedając tego typu struktury. Nazw klientów i banków nie będę wymieniać. Ale każdy z branży wie, kto był najbardziej agresywny w sprzedaży takich struktur.
Co do nazwy mojej firmy. Chyba mylone są dwie różne firmy. Jest Advance Financial Solution (nasz konkurent) i jest Alpha Financial Services. To dwie zupełnie różne firmy. Nie naganiam na niczyje usługi. Pokazałem jedynie jak jest różnica pomiędzy transakcjami wykonywanymi w banku na limicie skarbowym, a transakcjami wykonywanymi u brokera na depozycie zabezpieczającym. Każdy sam sobie musi udzielić odpowiedzi, gdzie jest wygodniej i bezpieczniej wykonać transakcje. Żal mi firm, które wpadły w kłopoty na skutek wystawienia dużej ilości opcji CALL. Nie zawaham się powiedzieć, iż opcje te nie zostały KUPIONE od klienta, lecz od niego wyłudzone. Oczywiście można powiedzieć "widziały gały co brały". Wiele firm świadomie spekulowało w ten sposób. i takich mi nie żal. Ale jeszcze więcej firm była całkowicie zielona w tym temacie. Tych mi szkoda. Szkoda, że żaden z doradców klienta nie przestrzegł przed zawieraniem tak ryzykownych transakcji. Co do prognoz. Prognozy są potrzebne do spekulacji, Do zabezpieczania się przed ryzykiem prognozy nie są do niczego przydatne. Jeśli więc jakiś doradca układa strategię zabezpieczającą na podstawie prognoz, znakiem tego nie jest to transakcja zabezpieczająca, lecz spekulacyjna. Transakcja zabezpieczająca ma spełniać swoje zadanie bez względu na to co się stanie z kursem waluty. To, że Euro-Złoty w lipcu szorował po dnie zamiast startować do korekty dywidendowej, to zasługa zaciągania kredytów hipotecznych w walutach oraz przewalutowania kredytów z PLN na CHF - o czym wspominałem w kilku poprzednich wypowiedziach na blogu. Gdyby nie to, nie widzielibyśmy nawet 3,30. Szkoda, że dealerzy bankowi nie wyściubiają nosa poza swoje dealing-roomy. Zobaczyliby, że świat wcale nie wygląda tak idealistycznie jak to wygląda na wykresach świecowych ;-) Jestem otwarty na dyskusję. Ale na rzeczową dyskusję. 2008/11/25 19:43:56
Ach i jeszcze jedno. Nigdzie nie napisałem, że polski bank jest stroną do transakcji. Polskie banki były tylko pośrednikami w tego typu transakcjach. Tym gorzej dla nich - jak sam zauważył Pan Koniarek. Polskie banki mają wobec swojego partnera z między-banku taką samą pozycję, jak klient. Życzmy sobie wszyscy, aby Złoty się umocnił. Jest to w interesie eksporterów mających takie struktury, jak również w interesie polskich baków, które muszą się rozliczać mark-to-market ze swoimi partnerami z między-banku.
Więcej nic w tym temacie TUTAJ nie napiszę. Zainteresowanych zapraszam na kontakt na priv. JM 2008/11/25 20:19:16
coś jest na rzeczy bo JPM probował wywołać kryzys na PLN by te opcje byly jeszczcze bardziej stratne dla klientow
ciekawe czy w tym kontekscie www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/artykul/nbp;pozyczy;od;ebc;10;mld;euro,59,0,388155.html ta pozyczka wystarczy by utrzec troche nosa "wichrzycielom" na PLN dużo pewno nie utrą ale PUTy (na USD) warto było wczoraj kupować :) 2008/11/25 22:42:49
k....rwa - przepraszam Gospodarza i paru innych uczestników forum - ale ręce opadają dostajecie tu wiedzę jakiej nie przeczytacie nigdzie w polskim internecie i jeszcze wymyślacie autorowi. Jak się blog nie podoba to wypad na forum parkietu -tam nauczycie się więcej . Sam znam przypadki firm które zamiast zabezpieczać przychody spekulowały - niektóre nie mają nawet środków na zamknięcie pozycji... A przypadek Ciechu i Erbudu to też ta sama historia. Panie Jacku dziękuje za Pana uwagi i przemyślenia - dla mnie są bezcenne - że są osoby co wszystkie rozumy pozjadały to ich problem
2008/11/25 23:11:50
Dziekuje panie Jacku za odpowiedz, jednakze po rozmowie z traderami z bankow i opcyjnymi i fx - nikt nie potwierdza spiskowych teorii, o swiadomym ładowaniu calej Polski na opcje.
Po drugie "Życzmy sobie wszyscy, aby Złoty się umocnił. Jest to w interesie eksporterów mających takie struktury, jak również w interesie polskich baków, które muszą się rozliczać mark-to-market ze swoimi partnerami z między-banku." Przez ostatnie 3 lata jakos nikt nie załował importerów. I byla cisza w prasie, czy wtedy oni nie tracili ? 'Tracili' tak samo na strukturach i forwardach , tylko ze nie bylo to takie medialne bo rozlozone w czasie. Pamietam, jak moi klienci mowili "ale fajnie ze sie zabezpieczylismy, dziekuje; zarzad firmy taki madry; premie wyplacali sobie za zarzadzanie". Teraz ci sami klienci mowia, ze banki ich oszukały..znakomita wiekszosc firm wiedziala co robi, robila FX od lat - problem to chciwosc i jak na gieldzie "niemozliwe ze sie odbije/spadnie do tego poziomu" a tu klops i szukanie winnego !! Pretensje mam, ze Pan jako znawca niejako popiera wpisem to i wskazuje na winnych banki. Co prostuje Pan w komentarzu po blogiem. Po drugie nie wierze, a pracowalem w paru bankach, ze klient dostanie limit skarbowy pozwalajacy zrobic transakcje na X razy obrot !! Najbardziej liberalne banki dawaly 1:1, 1:2 maks widzialem - jedyne odstepstwo to tacy zawodnicy co robili to w 3 bankach i faktycznie taki lewar mogl wyjsc - ale to raczej ten zawodnik jest winny a nie bank. Pozdrawiam serdecznie ! 2008/11/25 23:20:59
Panie Jacku, poważne pytanie, moze byc odpowiedz na prv marek_koniarek@gazeta.pl
Czy faktycznie w jednym banku klient przy obrocie 10 mio eur, mogl zrobic transakcje na 50 mio eur - cos wierzyc mi sie nie chce ze dzial ryzyka takie limity puscil. Co do teorii spekulacji na PLN, to przeciez caly rynek FX jest cala wielka spekulacja :-) jak PLN sie umacnial to cacy, jak mocno spada to blee ? Jakby to byla prawda, dawno juz by wyszlo wsrod traderow i nie trudno zrobic spoldzielnie w druga strone..od jakiegos sierpnia wiekszosc bankow w prognozach przekrecala sie na koniec umocnienia PLN, glownie ze wzgledu na zakrzywienie dlugiego konca krzywej rentownosci i dysparyteru stop. Nie szukajmy dziury w całym, rynek i jego siły ot co..eksporterow zgubilo to, ze "tak ladnie zarabialismy; teraz pani zosia robi zabezpieczenia, ona sie na tym zna"..no a jak sie to konczy, to wszyscy wiemy Zgadzam sie z tym, ze nie wszystkie banki sprawiedliwie sprzedawały struktury, głownie opcje barierowe na 2 lata w banku na M. Mam paru klientow, ktorym faktycznie wcisnieto cos o czym nie maja pojecia i placza co teraz. 2008/11/25 23:26:32
"Co do prognoz. Prognozy są potrzebne do spekulacji, Do zabezpieczania się przed ryzykiem prognozy nie są do niczego przydatne. Jeśli więc jakiś doradca układa strategię zabezpieczającą na podstawie prognoz, znakiem tego nie jest to transakcja zabezpieczająca, lecz spekulacyjna. Transakcja zabezpieczająca ma spełniać swoje zadanie bez względu na to co się stanie z kursem waluty. "
Swiete słowa, to mi sie podoba najbardziej ! W oprawke i kazdemu salesowi na biurko, niestety za duzo chciwosci..bonusy czekaja i zakrzywiaja troche moralnosc 2008/11/26 08:14:46
Witam wszystkich
Panie Jacku, nie zgadzam się z pana stwierdzeniem o "wyłudzeniu" przez banki opcji call, klient zgadzał się na strukturę, jezeli akceptował jej składniki. kursy rozliczeniowe nie mogły być na wysokich (przy spocie +/-3,2000) poziomach. Problemem Pana klienta jest fakt, że odwrócił swoją pozycję wystawiając calle na wartość przekraczającą ekspozycję. Dodatkowo w eksporterów z zawartymi strategiami uderzył gigantyczny wzrost zmienności, rozszerzenie spreadów na money market i (moim zdaniem w najmniejszym stopniu) wzrost spota. Jak się przyglądnąć bieżącym poziomom kursu i oszacować poziomy rozliczeń, to "posiadaczy" (którzy nie odwrócili pozycji) boli mark to market napompowany zmiennością i spreadami na rynku pieniężnym, oraz brak po drugiej stronie bilansu transakcji zabezpieczanych (należności, które pojawią się w czasie trwania transakcji). Ze statystycznego punktu widzenia jesteśmy w nieprawdopodobnym zgodnie z rozkładem prawdopodobieństwa okresie (to się nazywa "gruby ogon" czy jakoś tak - Pan będzie lepiej wiedział). Salesmani w bankach nie są bez winy, jednak decyzja była klienta. Swoją drogą anegdota związana z podejściem Banków do instrumentów: Kilka mieisęcy temu zawierałem z Bankiem forwarda, po ustaleniu ceny dealer zapytał, czy nie możemy go zrobić ze słożenia calla i puta w tym samym nominale (forward syntetyczny), bo jego kalkulacja bonusu zależy od nominału transkcji, ale dla operacji opcyjnych naliczają mu wyższą marżę. Nominał był znaczny więc zależało mu - no to zrobiłem syntetycznego, bo dla mnie nie było różnicy ;-)) Pozdrawiam Serdecznie Crazy 2008/11/26 10:36:16
Witam raz jeszcze, Cóż. Firmy, które poniosły straty można podzielić na dwie kategorie: Są firmy, które świadomie spekulowały - i tych mi nie żal. To cwaniacy, którzy teraz próbują wykorzystać szum medialny, aby podważyć ważność transakcji. Ale jest znaczna większość takich, co po raz pierwszy w życiu takie transakcje przeprowadzali. Strach podawać nazwy banków, które na siłę wciskały takie gotowe produkty swoim klientom. zZam przypadki firm, które w ogóle nie miały przychodów walutowych, a mimo to bank sprzedawał im produkt polegający na comiesięcznym dostarczeniu waluty. Firmy takie chciały jedynie zabezpieczyć swoje aktywa zagraniczne przed stratą na wycenie. Dziwne, że bank zamiast zaproponować zwykły forward lub prostą PUT vanila namawiał na "gotowca" przeznaczonego dla eksportera mającego rzeczywiste co miesięczne flowy. Pomyłka pracownika banku? Tajemnicą poliszynela jest, iż stroną do takich gotowców było kilka dużych zachodnich instytucji finansowych. Co innego, gdy klient kupuje lub wystawia klasyczną vanile. Wtedy bank albo bierze to na książkę i zarządza pozycją globalną, albo zamyka się na między-banku biorąc jedynie marżę. Co innego gdy klient kupuje od banku bardzo złożoną strukturę składającą sie z kilkunastu serii opcji z różnymi cenami wykonania i rożnymi datami wykonania z dodatkowymi wylacznikami/wlacznikami, Czegoś takiego nie rozbija sie na fragmenty. Takie coś sprzedaje sie na rynku w całości. Co do importerów. Również i tutaj są poszkodowani. Znam takich. Ale rok-dewa lata temu nie było to jeszcze tak popularne. Importerów zawierających takie transakcje było mało, brak szumu medialnego. Stąd i mniej się o tym mówiło. Do lipca, gdy Złoty umacniał się euforycznie podobne problemy mieli importerzy. Na szczęście niw wystawial dużych ilości opcji PUT, lecz jedynie otweirali forwardy i kupowali CALLs. Ale przy spadku o 50 groszy również ich dotknęły problemy z wyceną i strata na otwartych pozycjach - mimo iż zachowany był czysty hedge. Nie trzymam strony eksporterów. wypowiadam się w imieniu importerów oraz eksporterów. Doświadczeni zabezpieczają się używając prostych narzędzi: a) wystawioną/otrzymaną fakturę zabezpieczają futures b) biznesplany, przetargi oraz roczne plany finansowe zabezpieczają szerokimi korytarzami z ratio 1:1. Niestety niedoświadczeni kupują gotowe skomplikowane produkty. Bank woli sprzedać "czarne pudełko" zawierające dziesiątki składników, niż prosty instrument. Wiadomo - marża wyższa (vide: forward syntetyczny). Brzytwa Okhama się kłania w tym momencie. Najgorsze, że takie firmy trzeba teraz jakoś wydostać z kłopotów. Nie jest to łatwe. Ale staramy się. Opowiem anegdotkę. Pacjent leczył się całe życie u znachora. Wreszcie przywożą go do lekarza, gdy już ledwie zipie. Lekarz każe pacjentowi rozchylić koszule, by mógł go osłuchać. I w tym momencie pacjent umiera. Oczywiście winny jest lekarz! Dotknął pacjenta, w efekcie czego spowodował jego śmierć. Strach zajmować się tego typu przypadkami. Ale taka rola lekarza. Trzeba ratować życie każdemu. 2008/11/26 10:52:54
Wpis "malina" posluzyl chyba troche za pozywke dla spekulacyjnej teorii dziejow. Wczoraj wpadlem na jakis artykul, zdaje sie, ze na pb.pl. 2008/11/26 11:11:47
@jacek.maliszewski
Nie chodziło mi o to, żeby bronić kogokolwiek ale moim zdaniem ci, którzy kupowali "czarne pudełka" nie potrafiąc określić co jest w środku są większym problemem niż ci "cwaniacy", którym do wzięcia stopa na pozycji zabrakło płynności... @never_named Oby tylko jakość była lepsza niż doniesienia Parkietu na ten temat, bo niby P. to gazeta o finansach, ale jakość opisu na poziomie Superaka, albo Faktu (niestety...) Pozdrawiam KK 2008/11/26 12:58:47
@crazy
pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=bd5ae7b7-df0b-48f1-916b-782fbdaf4d40&open=sec Mam nadzieje, ze link sie nie zlamie... To nie pierwsze "dziwne" zachowanie gieldy wiec to chyba nic specjalnie nowego. 2008/11/27 14:56:42
co do bankow wpedzajacych klientow w bagno to chyba rzadzi taki na M i taki na R. Tak, to sa agresywne faniaki nie liczace sie z dobrem klienta
@marek.koniarek jesli pracujesz w banku to nie sciemniaj ze nie wiesz, dlaczego banki zachecaja do zabezpieczania z tego typu srukturami. Pewnie ze banki nie maja zadnych pozycji na tych opcjach i strata klienta ich nie cieszy. Ale cieszy ich marza. A plain vanillia kazdy juz moze w excelu wycenic, a takie struktury... no coz. generalnie jest to drogi (tzn. oplacalny dla banku) i niebezpieczny wynalazek a kazdy kto go wciska po prostu chce skroic klienta. @jacek Ja zam lepsze i znacznie prostsze historie pokazujace bledy w sztuce hedgingu. Na przyklad pewna firma z moich stron zabezpieczyla przepywy nie na rok, tylko na kilka lat. Bo sales powiedzial ze jak planowac budzet to nie na rok tylko najlepiej na 3 lata (oczywiscie prowizja salesa jest odpowiednio wyzsza). Tylko nie pomyslal, ze kaski moze mu nie starczyc na pokrywanie strat z tak duzej pozycji. no i zabraklo oczywiscie w drugiej polowie pazdziernika. I szanowny bank zamknal u transakcje. Moral z historii jest taki: stratka wzieta a przeplywy z eksportu nadal niezabezpieczone. I wilk glodny i owca obgryziona 2008/11/28 11:06:05
Witam, a czy czasem te straty nie wynikają też z tego, że firmy nie prowadzą prawidłowej rachunkowości zabezpieczeń i w zależności od tego czy struktura jest na plusie, czy na minusie to wynik im chodzi raz w jedną raz w drugą stronę, patrz przykład Lotosu.
2008/11/28 13:42:05
re gOcu
niebezpieczne tez jest auto jak nie wie jak sie go uzywac :) tak jakby nie dawac ludziom szybkich aut, bo moga za szybko jechac.. opcja sa fantastyczne, ale chciwosc nie i o to chodzi... niegdzie nie napisałem, ze nie wiem dlaczego oferuja to - wrecz napisalem, ze za to sa bonusy. jezeli dealer zaproponowal strukture, ale nie namawiał i "podejmuje pan to na swoje ryzyko" to dlaczego by tego nie robic ? gorzej jezeli dealer mowil "napewno spadnie, prosze robic, bo pan zarobi" - tego nie popieram rozmowy sa nagrywane wszystko do sprawdzenia. 2008/11/28 15:06:24
heh, ciekawe, wlasnie historia o ktorej posialem wyplynela dla banku na M. coz za timing:)
@ pwrzes w przypadku Lotosu to tez mnie ciekawi ta sprawa. ale nie sadze zeby spolka publiczna miala prawo nie uzywac rachunkowosci zabezpieczen. poza tym oni chyba wlasnie zle sie zabezpieczali- np. odnotowali strate na zabezpieczeniu na marze rafineryjne, ktore spadaja (czyli musieli grac na ich wzrost, a jako firma zajmujaca sie przetworstwem ropy... no co, samemu wiesz). 2008/11/29 20:54:28
Musze przyznać, że nigdy szczegółowo nie zgłębiałem opcji, więc mam pytanie do tej części.
"Kurs Euro wzrasta w okolice 3,90-4,00. Bank nalicza stratę dla eksportera z otwartych pozycji zabezpieczających. 40 groszy straty na nominale 48 mln Euro, to ponad 19 mln PLN. Eksporter nie ma tylu Euro, aby sprzedać do banku po kursie 3,50. Musi więc co miesiąc rozliczać stratę poprzez różnicę kursu spot i kursu 3,50". prędzej było coś o 12 transakcjach odsprzedaży po 4 mln euro miesięcznie. Ja to tak intuicyjnie rozumiem, że co miesiąc ów eksporter płaci 0,40 groszy *4 mln euro, a tylko w wypadku próby zamknięcia,zlikwidowania pozycji (wygaśnięcia) opcji będzie to 0,40*48 mln euro. Jak to jest? Proszę wybaczyć, jeśli to głupie pytanie, jestem trochę ignorantem w temacie, a bardzo mnie to interesuje. 2008/11/29 21:45:12
Teoretycznie tak będzie przy konstrukcji wieloopcyjnej (poszczególne opcje na określony wolumen wykonywane co miesiąc). Jednak pamiętaj o limicie skarbowym. Prawdopodobnie limit został przekroczony - bank arbitralnie zamknął pozycję.
|