Komentarze Jacka Maliszewskiego, Głównego Ekonomisty Alpha Financial Services Sp. z o.o.
Jacek Maliszewski
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
wtorek, 13 lipca 2010

W poprzednim raporcie specjalnym poświęconym analizie technicznej zwróciłem uwagę na kilka ważnych elementów:


1. Na rodzącą się mocniejszą korektę wzrostową na rynku EUR/USD
2. Na utrzymywanie się szerokiej konsolidacji na parze EUR/PLN w przedziale 4,00-4,20
3. Na poprawę klimatu inwestycyjnego na najważniejszych rynkach towarowych i surowcowych oraz na rynku kapitałowym.

Dziś kilka nowych spostrzeżeń uzupełniających.

Zacznijmy tradycyjnie od najważniejszej pary walutowej jaką jest EUR/USD. Na wykresie świec miesięcznych możemy dostrzec, iż wsparcie z przedziału 1,16-1,18 (ważny dołek z końca 2005 roku oraz obecny dołek z czerwca 2010) powinien przez jakiś czas powstrzymywać deprecjację EURO i umacnianie się Dolara względem waluty europejskiej.




Wskaźnik trendu MACD wskazuje na trend spadkowy, ale oscylator (Stochastic Oscilator) daje nam wyraźny sygnał, iż rynek jest bardzo wyprzedany i rodzi się mocniejsza korekta wzrostowa, która może potrwać nawet kilka miesięcy. Zakładam, iż będzie to korekta bardzo złożona z wieloma pułapkami i sporymi wahaniami. Korekta ta nie powinna dotrzeć wyżej niż do poziomu 1,38.

Ta wielomiesięczne korekta najprawdopodobniej będzie zbudowana z licznych fal niższego rzedu, zarówno wzrostowych, jak też spadkowych. Obecna fala niższego rzędu - wzrostowa - nie powinna zaś dotrzec wyżej niż w okolice 1,3100.

Tam bowiem znajduje się pierwsze zniesienie Fibonacciego (38,2%) fali spadkowej zapoczątkowanej z poziomu 1,52 w listopadzie ubiegłego roku.

Zejdźmy jeszcze niżej w horyzoncie czasowym i spójrzmy na wykresy świec dziennych:



W zależności od tego z jakiego wierzchołka pociągniemy zniesienia Fibonacciego (albo z poziomu 1,52 albo z poziomu 1,38) wychodzi nam przedział 1,2850-1,3100 w którym rynek powinien znaleźć się jeszcze ramach obecnej krótkoterminowej zwyżki.

Czyli jeszcze kilka-kilkanaście dni wzrostowych. A potem mocniejsza korekta spadkowa.

Teraz spójrzmy na wykres indeksu S&P500.Wykres świec miesięcznych wskazuje nam, iż lada "chwila" pojawi się silny sygnal do gry na zwyżke cen akcji w długim horyzoncie inwestycyjnym.

MACD wskazuje bowiem na trend rosnący, a oscylator wskazuje na mocno wyprzedany rynek, co zwiastuje bliski koniec korekty spadkowej w hossie zapoczątkowanej w lutym 2009.

Obecna krótkoterminowa fala wzrostowa widoczna na wykresie świec dziennych wskazuje, iż wysoce prawdopodbny jest dalszy marsz w gore w kierunku 1130 pkt.

Czyli o około 5% od biezących poziomów notowań. Pamiętajmy, że taki marsz w gore wcale nie musi odbywac się w sposób gładki. Raczej bedą to liczne wahania góra-dół.

Miedź i ropa znajduja się w trendzie bocznym.

Niektórzy dopatrują się formowania formacji głowy i ramion RGR, które w razie pełnego uformowania (czyli przebicia linii szyi znajdujących się na wysokości 68 Dolarów za baryłkę oraz 265 Dolarów na kontrakcie futures na miedź), dałyby silny sygnał do gry na spadki cen surowców. Niektórzy inwestorzy już teraz graja pod taki scenariusz wyprzedając (w tym sprzedając krótko, czyli grając na spadek cen) surowce. Stąd zapewne tak spora zmienność na tych rynkach. Jedni graja na spadek cen, inni zaś graja na wzrost i mamy szarpaninę.

Unikałbym spekulacji na rynkach surowcowych do czasu aż w pełni wykształtują się formacje RGR (przebicie w dół linii szyi) lub w pełni zostaną te formacje zanegowane (przebicie w górę najwyższego wierzchołka).

Spójrzmy teraz na wykres rentowności amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych. Od lutego trwa tam hossa.

Rentowność dla kupujących wyraźnie spada (spadek rentowności poniżej ważnego poziomu 3,10%), co oznacza silny wzrost ceny (kupujący godzą się płacić drożej za kupno obligacji).
Ten ruch kapitału w kierunku amerykańskich papierów skarbowych wynikał z ucieczki od obligacji europejskich. Napędzało to umacnianie Dolara. Ale rynek obligacji amerykańskich jest już mocno wykupiony (czyli silnie wyprzedany wskaźnik rentowności). Zapowiada się mocniejsza korekta wzrostu rentowności, co powinno nieco osłabić Dolara - może właśnie w kierunku 1,31 a potem ewentualnie w kierunku 1,38 EUR/USD.

Teraz spójrzmy na wykresy indeksów stóp procentowych dla EUR i USD (3-miesięczne lokaty).

Widzimy, iz rynkowe stopy procentowe na przekór działaniom czynionym przez banki centralne, wyraźnie wzrosły w ostatnich tygodniach. Przy czym bardziej dynamiczny wzrost widzimy na stopach procentowych dla EURO. Wyższe oprocentowanie EUR względem USD może sprawić, iż częśc kapitału średnioterminowego przepłynie w kierunku rynku pieniężnego EUR. Kurs terminowy (futures i forward) dla pary EUR/USD obniżył się (ujemne punkty SWAP) , co sprzyja kupowaniu EUR/USD na termin. To kolejny czynnik, który może przedłużyć w czasie trwająca obecnie korektę wzrostową na tej parze walutowej.

Teraz przjdźmy do naszego rynku PLN. Stopy procentowe rynkowe mierzone
indeksem WIBOR 3M trzymają się na bardzo niskim poziomie.

Poruszamy się więc niejako pod prąd ogólnoświatowym tendencjom, gdzie stopy rynkowe od
pewnego czasu rosną. Ten fenomen polega na tym, iż polskie banki dławią
się od nadmiaru gotówki
(nadpłynność sektora bankowego). Niby pieniądza jest tak dużo, a jednak firmom trudno jest uzyskać kredyt z banku. Banki zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów (w tym również limitów skarbowych na transakcje terminowe dla firm). Dlatego też nie widać tej nadpłynności na rynku kredytowym.

Taki fenomen długo jednak nie może się utrzymać. Jest kwestią czasu, by stopy procentowe ruszyły w górę w Polsce.

Spójrzmy teraz na wykres KOSZYKA koszyk-daily.jpg. Mamy wyraźna konsolidację w zakresie 3,62-3,80. Właśnie zbliżyliśmy się do dolnego ograniczenia tej konsolidacji. Zapowiada się więc podwyższona zmienność.

Albo wsparcie 3,62 się wybroni i mocno ruszymy w góre... albo też wsparcie pęknie i wtedy mocno ruszymy w dół. Czekają nas spore emocje lada dzień. Nieco więcej szans upatruję w przebiciu wsparcia niż jego obrony. Gdyby tak się stało, to po przełamaniu wsparcia czekałby nas spadek o około 18 groszy, czyli o szerokośc obecnej konsolidacji - czyli w okolice 3,44. Ale po drodze byłoby jeszcze wsparcie pośrednie na wysokości 3,51 o którym nie należy zapominać.

EUR/PLN wykres świec miesięcznych wskazuje nam, iż jeszcze "chwila" i zakończyc się powinna (trwająca od marca) korekta wzrostowa. MACD wskazuje na trend spadkowy a oscylator zbliża się do strefy wykupienia zapowiadając sygnal do gry na umocnienie PLN.



Elipsami zaznaczyłem podobieństwo dwóch okresów: z pierwszego półrocza 2005 oraz z pierwszego półrocza 2010. Proszę zwrócić uwagę, iż EUR/USD w 2005 roku był na niemal tym samym poziomie co obecnie w roku 2010. Podnosi to rangę podobieństwa tych dwóch okresów.

Wykres świec dziennych eur-pln-daily.jpg wskazuje na konsolidację 4,00-4,20, przy czym obecnie zsuwamy sie powoli do dolnego ograniczenia 4,00.



USD/PLN przebił w dół ważne wsparcie 3,22 i zgodnie z analizą techniczną bardziej prawdopodobny jest teraz dalszy spadek w kierunku 3,05. Taki scenariusz może się zrealizować jedynie przy wystąpieniu wzrostu na rynku EUR/USD w kierunku 1,3100.

Na koniec rynek FUNT-Złoty. Tutaj mamy także do czynienia z konsolidacją 4,80-5,15.

Kierujemy się w kierunku dolnego ograniczenia 4,80 i tam rozstrzygnąć się średnioterminowe losy Funta. Ewentualne przebicie w dół wsparcia 4,80 powinno przynieść spadek o około 25 groszy (wysokość konsolidacji), czyli w kierunku 4,55.

 

16:48, jacek.maliszewski
Link Komentarze (62) »
wtorek, 22 czerwca 2010

Zacznijmy od najważniejszego rynku finansowego świata, jakim jest rynek EUR/USD.

Sporo informacji napływa z tego rynku. Właśnie się dowiedzieliśmy, iż Niemcy i Francja pracują nad pomysłem rozdzielenia EURO na dwie grupy: Euro Północne (którego używałyby kraje takie jak Niemcy, Francja, Beleluks, Austria, Finlandia) oraz EURO Południowe, (którego używałyby kraje takie jak Grecja, Hiszpania, Portugalia, Włochy, ale również Irlandia Płd).

W ostatnich miesiącach Euro było w wielkiej niełasce. Uczestnicy rynku nie tylko pozbywali się tej waluty, ale również pożyczali ją celem krótkiej sprzedaży i zarabianiu na spadku jej wartości.

Gdyby się okazało, iż EURO faktycznie zostanie podzielone na dwie części, to mielibyśmy w przyszłości do czynienia ze zmianami wzajemnych relacji kursowych takich dwóch EURO-walut. Najprawdopodobniej Euro-Północne systematycznie zyskiwałoby do Euro-Południowego.

Nie wiadomo jeszcze, jak potoczą się dalsze losy tego pomysłu.

W każdym razie pojawiło się kolejne źródło niepewności - tym razem ryzyko to może dotknąć tych, którzy grali na spadek wartości EURO dokonując krótkiej sprzedaży.

Jeśli okaże się, że cześć uczestników rynku postanowi kupować niemieckie i francuskie obligacje (jako bezpieczna inwestycja), to inwestorzy tacy będą musieli wcześniej kupić EURO na rynku. Może więc plotka na temat "śmierci" całego koszyka EURO jest przedwczesna?

Na wykresie świec miesięcznych widzimy, iż ostatnia czerwcowa świeca ma kształt "młotka". Jest to typowy kształt świecy zapowiadającej nieco dłuższą korektę wzrostową (przynajmniej trzy świece wzrostowe po powstaniu "młotka"). Przy czym ważne jest, aby do końca miesiąca kurs EUR/USD utrzymał się w okolicach 1,23-1,24 tak aby kształt tej świecy nie uległ zmianie.



Zasięg takiej korekty wzrostowej trudno oszacować. Może to być szeroki przedział 1,2650-1,3000. Mamy więc jeszcze całkiem spory potencjał wzrostowy.

Wykres świec dziennych wskazuje, iż najbliższe opory techniczne to: 1,2450, następnie okolice 1,2600-1,2650, następnie poziom 1,2800 i wreszcie poziom 1,3000. Gdyby doszło do przebicia w górę poziomu 1,3000 należałoby uznać, iż wzrost nie jest już tylko korektą w trendzie
spadkowym, lecz początkiem nowego trendu rosnącego.



Póki co jest to dość odległa perspektywa.

Teraz spójrzmy na wykres ceny złota. Niemal każdego tygodnia ustanawiany jest kolejny rekord wszech czasów. Wiele banków centralnych systematycznie zmienia strukturę swoich rezerw dewizowych. Sprzedawane są amerykańskie obligacje i w to miejsce kupowane jest złoto. Nie wpływa to jednak na wycenę Dolara, gdyż aby kupić złoto, trzeba posiadać Dolary.



Spora część inwestorów nie posiadających Dolarów również postanowiła kupić ten szlachetny kruszec. A to powoduje "sztuczny" popyt na Dolara, jako instrument pośredni w docelowej inwestycji.

Widzimy więc, iż czynniki wzmacniające Dolara mają różny charakter i nie koniecznie jest to efekt wielkiej wiary w siłę Dolara.

Kurs EUR/USD spadał głównie dlatego, iz USD było mniej paskudne od EUR. Grecji oraz kilku innym krajom (głównie z południa Europy) grozi niewypłacalność, podczas gdy żaden ze stanów USD takiej groźby nie zgłasza. No właśnie i to jest zastanawiające. Jeszcze rok-dwa lata temu głośno mówiło się, iż Stan Kalifornia może być pierwszym, który ogłosi zawieszenie spłaty długu. Czyżby sytuacja niektórych bardziej zadłużonych stanów USA tak nagle się poprawiła? A może za jakiś czas dotrą do nas informacje podobne do tych z Grecji? Tyle tylko, ze będą to informacje na temat Kalifornii?

Warto pamiętać o tego typu ukrytych zagrożeniach i nie popadać euforię - euforię ślepego kupowania Dolarów za wszelką cenę.

Pora na wykres ceny miedzi. Tutaj kształt wykresu jest do złudzenia podobny do wykresu EUR/USD. Dlatego też można postawić tezę, iż jeśli EUR/USD faktycznie będzie kontynuować korektę wzrostową, to również cena miedzi powinna jeszcze przez jakiś czas iść w górę.



Spójrzmy teraz na wykres indeksu amerykańskiego rynku akcji S&P500. Układ wykresu wskazuje, iż rynek powinien zmierzać w górę w kierunku poziomu 1150 - gdzie znajduje się pierwszy bardziej znaczący poziom oporu. Do tego poziomu brakuje jeszcze około 6% zwyżki.



Strefa poziomu 1150 jest bardzo ważna. Wielu graczy spróbuje przy tych poziomach sprzedawać akcje i grać na spadki licząc na to, iż na wykresie wykształtuje się formacja RGR (ramiona na wysokości 1150, linia szyi na wysokości 1040).

Zakładam, iż rynek dotrze do 1150 i tam rozstrzygną się dalsze losy średnioterminowego trendu. Ewentualne przebicie w górę strefy 1150-1170 da silny sygnał do kontynuowania długotemrinowej hossy, z jaką mamy do czynienia od lutego 2009 roku. Odbicie się w dół od strefy 1150-1170 i spadek w kierunku linii szyi 1040 da zaś sygnał do utrzymania się średnioterminowej konsolidacji 1040-1150.



Gdyby zaś linia szyi 1040 została przełamana w dół, to mielibyśmy silny sygnał do kontynuacji spadków w średnim terminie.

Na razie skupmy uwagę na fali wzrostowej w kierunku 1150, która powinna się zrealizować. Pociągnęłoby to rynek EUR/USD w górę w kierunku 1,2650-1,3000 oraz rynek złota i miedzi w górę.

A co na to rynek Złotego?

No właśnie ... Jeśli faktycznie na rynkach światowych powieje jeszcze przez jakiś czas optymizmem, to EUR/PLN ma szanse spaść  w okolice 3,95-4,00, zaś kurs USD/PLN  w okolice 3,03-3,16 (w zależności od tego, jak daleko sięgnie w górę korekcyjny wzrost na rynku EUR/USD).

Jeśli korekta wzrostowa EUR/USD zakończy się na wysokości 1,2650, to w tym czasie EUR/PLN spadnie tylko w okolice 4,00 a USD/PLN w okolice 3,16. Jesli zaś korekta wzrostowa na EUR/USD sięgnie poziomu 1,30, to EUR/PLN ma spore szanse spaśc w okolice 3,95 a USD/PLN wtedy mógłby spaśc w okolice 3,03.



Ale UWAGA!!! Może się także okazac, iż obecna strefa 1,2400-1,2450 powstrzyma na jakiś czas wzrost kursu EUR/USD. Gdyby tak się stało, to wtedy EUR/PLN miałby kłopoty spaść poniżej 4,04-4,05 a USD/PLN kłopoty ze spadkiem poniżej 3,24.

14:12, jacek.maliszewski
Link Komentarze (13) »
piątek, 28 maja 2010

Tydzień temu wskazałem na podobieństwo zachowania się kursu EUR/PLN w pierwszej połowie 2005 roku do obecnej sytuacji z pierwszej połowy roku 2010.

Tym razem postanowiłem przedstawić analogiczne podobieństwo zachowania się kursów USD/PLN oraz EUR/USD  tych dwóch okresach (pierwsza połowa roku 2005 oraz obecna sytuacja z roku 2010).

Zacznijmy najpierw od spojrzenia na wykres kursu EUR/USD - jako na wykres najważniejszego rynku.



W roku 2005 po ustanowieniu lokalnego szczytu na wysokości 1,3600, kurs EUR/USD spadł o 20 centów do poziomu 1,1650. Jak się później okazało, spadek ten był bardzo silną korektą długoterminową (spadek kursu trwał prawie rok od grudnia 2004 do listopada 2005).

Po tym spadku rynek EUR/USD powrócił do trendu wzrostowego, który trwał do sierpnia 2008 roku docierając do poziomu 1,6000.

Teraz sytuacja wygląda tak, iż z poziomu 1,5150 (listopad 2009) spadliśmy o 30 centów do poziomu 1,2150.



Teraz możemy mieć do czynienia z dwoma scenariuszami:

1) pogłębienie dołka 1,2150 i spadek aż do 1,16 - czyli do dna z listopada 2005 lub
2) rozpoczęcie konsolidacji w zakresie 1,2150-1,2650 trwającej wiele tygodni.

Co ciekawe, większość średnioterminowych konsolidacji na rynku EUR/USD (na przestrzeni ostatnich 14 lat) miała właśnie 5-6 centowy zakres zmienności.

Zakładam póki co taki właśnie scenariusz - czyli utrzymanie konsolidacji w zakresie 1,2150-1,2650, która może potrwać nawet 2-3 miesiące.

Jeśli przypomnimy sobie, iż tydzień temu wskazałem na możliwą konsolidację EUR/PLN w zakresie 3,95-4,20, to po podzieleniu kursu EUR/PLN przez kurs EUR/USD otrzymamy spodziewany zakres konsolidacji na rynku USD/PLN.

Policzmy:

4,20 / 1,2150 = 3,4570 (!!) prosze zapamiętać tę liczbę - jest bardzo ważna, o czym za chwilę dopowiem.

Poziom 3,4570 byłby więc górnym ograniczeniem konsolidacji.

Teraz policzmy dół konsolidacji:

3,95 / 1,2650 = 3,1230

Czyli zakładam, iż przez wiele tygodni kurs USd/PLN poruszać się będzie w górę i w dół w zakresie 3,12-3,45.

Czy już osiągnęliśmy górny poziom ograniczenia 3,45? Oto jest pytanie! Zakładam, że 3,4250 jakie zobaczyliśmy parę dni temu było właśnie dotarciem do górnego ograniczenia tej konsolidacji i teraz powinien rozpocząć się ruch w kierunku 3,12, w ślad za ruchem EUR/USD w kierunku 1,2650.

A teraz zobaczmy jak kształtował się kurs USd/PLN w roku 2005.



W marcu 2005 rozpoczęliśmy marsz w górę z poziomu 2,90. Pamiętam doskonale ten poziom i ten marsz, gdyż właśnie wtedy zrozpaczeni byli eksporterzy dolarowi, którzy po wielu miesiącach oczekiwania na korektę, doczekali się jej wreszcie, ale przeszła ona ich najśmielsze oczekiwania.

Wtedy to od połowy marca do połowy lipca 2005 kurs USD/PLN zawędrował z poziomu 2,90 aż do 3,4500. To dość znajoma liczba, nieprawdaż?

Pamiętam doskonale, jak w 2005 roku eksporterom dolarowych zaproponowaliśmy ochronę za pomocą korytarza, którego górne ograniczenie było na poziomie 3,46. Pamiętam, że dotarliśmy wtedy na 1 grosz tuż pod górne ograniczenie tego korytarza.

Zaraz potem rozpoczęła się dość dynamiczna fala spadkowa w kierunku 3,10, a potem dotarliśmy do 3,10 i ponownie zaczęła się korekta wzrostowa, która za tym drugim razem dotarł już tylko do 3,30. A potem wszyscy pamiętam ten nieustający marsz w dół aż do poziomu 2,00.

Zakładam, że teraz możemy mieć do czynienia z czymś podobnym.

Czyli teraz marsz w dół w kierunku 3,10-3,12, potem dość silna korekta w kierunku 3,30 i ponowny zjazd w dół do poziomu 3,00.

Poziomu 3,00 nie będzie łatwo wybić dołem. Musiałoby bowiem dojśc do wybicia góra z konsoolidacji 1,2150-1,2650 na EUR/USD. A do tego droga jeszcze daleka.

Ale .... UWAGA! Byłbym nieodpowiedzialny, gdybym pominął milczeniem alternatywny rozwój wydarzeń możliwy do zrealizowania.

Spójrzmy na wykres świec miesięcznych EUR/USD, na którym widzimy ważny poziom 1,1650!! Jest to linia szyi tworzącej się formacji RGR. Ramię lewe - to szczyt ze stycznia 2005 na wysokości 1,40. Głowa, to szczyt z 2008 roku na wysokości 1,60. Prawe ramię zaś to szczyt z grudnia 2009 na wysokości 1,5150.



Jeśli doszłoby do wybicia poniżej poziomu 1,16 - linii szyi tej formacji, to czekałby nas kolosalny spadek przynajmniej do poziomu 0,80!! , bo tak wynika z teorii analizy technicznej., Rzesza spekulantów rzuciłaby się do gry na dalszy spadek kursu EUR/USD widząc potężną przestrzeń do zarobku. Prawe ramię formacji RGR miałoby bowiem ponad 25 centów wysokości. 35 centów odłożone w doł od linii czyi (1,1650), daje nam spadek w okolice 0,80. Co ciekawe dołek z października 2000 roku był na wysokości 0,8225!

Zapewne najwięksi uczestnicy rynku EUR/USD (banki centralne, duże amerykańskie banki inwestycyjne, FED, BoJ, Bank of China, itp) widzą tę formację i zdają sobie sprawę, iż po ewentualnym przebiciu wsparcia 1,1650 czekałaby nas hekatomba związana z gwałtownym umocnieniem Dolara.

Być może nie wszystkim podobałby się taki obrót sprawy. Z pewnością nie spodobałoby się to Chińczykom, gdyż ich eksport bardzo by ucierpiał. Towary sprzedawane przez Chiny i rozliczane w USD nagle stałby się bardzo drogie.

Podobnie nie w smak byłoby Amerykanom. Sprzedaż ich towarów i usług za granice bardzo by ucierpiała.

Problem w tym, iż jeśli rynek przebije się poniżej 1,2150, to siłą rozpędu spadnie do 1,1650 i tam będzie bardzo trudno obronić ten poziom nawet gdyby wszystkie banki centralne stanęłyby murem jak jeden mąż.

Dlatego też - jeśli najwięksi gracze na rynku nie będą chcieli dopuścić do tak gwałtownego umocnienia Dolara, to powinni zewrzeć szyki obronne juz przy obecnym wsparciu 1,2150.

Żyjemy w ciekawych czasach. A teraz właśnie stanęliśmy na rozdrożu. Czeka nas silny trend po wybiciu z konsolidacji 1,2150-1,2650. Na razie nie położyłbym głowy obstawiając jeden konkretny scenariusz. Lepiej poczekać i zobaczyć co wykreują nam najwięksi gracze rynkowi.

10:51, jacek.maliszewski
Link Komentarze (4) »
niedziela, 23 maja 2010

Jakiś czas temu wskazałem na możliwe podobieństwo kształtu fal oraz zasięgu tych fal dla rynku EUR/PLN z dwóch okresów: 2005 rok (marzec-maj) i 2010 rok (luty-maj).

Ponownie porównałem wykresy z tych dwóch lat i zamieściłem je w niniejszym wpisie.

Na wykresie świec tygodniowych (EUR-PLN-2005 oraz EUR-PLN-2010) widać wyraźnie, iż zasięg fali spadkowej z poziomu 4,93 do 3,88 w okresie 2004-2005 oraz z poziomu 4,93 do 3,83 w okresie 2009-2010 jest niemal identyczny. Również układ poszczególnych podfal jest też bardzo podobny.


Teraz spójrzmy na wykres świec dziennych (daily). Tutaj również układ fali wzrostowej z poziomu 3,88 do 4,30 w roku 2005 i z poziomu 3,83 do 4,23 jest niemal identyczny.



Gdyby podobieństywo miała nadal działać, to teraz przez najbliższe 6 tygodni powinniśmy powoli schodzić w kierunku poziomu 3,95-4,00.

Fala wtórna wzrostowa (widoczna na wykresie z roku 2005) już raczej nam nie grozi. Ale jeszcze rpzez kilka dni miżemy oscylować w okolicach 4,10-4,15, zanim rynek skieruje się na południe.

Proszę pamiętać, iż powyższa prognoza zakłada, iż obecnie mamy do czynienia z taką samą sytuacją jak w roku 2005.

 

08:08, jacek.maliszewski
Link Komentarze (1) »

Na rynku Euro-Dolara w czwartek około godziny 19:40 doszło do gwałtownej zwyżki. Pojawiły się pierwsze niepotwierdzone informacje wskazujące, iż ECB dokonał zmasowanej interwencji na rynku skupując EURO i sprzedając Dolary.



W parę chwil kurs EUR/USD podskoczył z poziomu 1,2350 do 1,2500, by godzinę później dotrzeć nawet w okolice 1,2590.

Na wykresie świec dwugodzinnych pojawiła się formacja odwróconej RGR (głowy i ramion) z linią szyi na wysokości 1,2340. Linia szyi została przebita z impetem, co zapowiada mocniejsza korektę wzrostową - nawet w kierunku 1,3000.

Jakiś czas temu podobną formacje RGR (tyle że na wykresie świec dziennych) można było wypatrzyć na wykresie EUR/PLN.



Linia szyi znajdowała się wtedy na wysokości 3,93. Po przebiciu tej linii rynek wystartował w górę osiągając poziom 4,23, by następnie w ciągu 4 dni spaść z powrotem do poziomu 3,93 .... czyli do przebitej linii szyi.

Takie techniczne ruchy od kreski do kreski, od wsparcia, do oporu świadczą, iż na naszym podwórku wielcy uczestnicy rynku  urządzili sobie grę.


Drugi raz EUR/PLN dotarł do poziomu 4,2100 i tutaj pojawiła się podaż ze strony Ministerstwa Finansów, które poinformowało dziś, że sprzedała "pewną część walut z rachunku dewizowego".

Po tej informacji Złoty umocnił się o 4-5 groszy i zatrzymaliśmy się na bardzo ważnym poziomie intrady 4,1500.

Po gwałtownym wybiciu w górę EURO-DOLARA przebiliśmy w dół poziom 4,15 EUR/PLN oraz 3,30 USd/PLN. Zapowiada się więc dalszy spadek EURO w kierunku 4,10 oraz Dolara w kierunku 3,20.

Warto pamiętać, iż wielu dużych graczy na rynku EUR/USD sprzedawało spekulacyjnie (na krótko - czyli pożyczone, sprzedane, z myślą o odkupieniu taniej) EURO. I teraz ów gracze mogą zostać przyparci do muru przez pozostałych uczestników rynku. Odkup sprzedanego na krótko EURO może wywołać korektę nawet do 1,3000.

Podobną spekulację mieliśmy w ostatnich kilku dniach na Złotym. Spora część funduszy hedgingowych nie mogąc sprzedać na krótko niemieckich obligacji (oraz innych krajów Unii) z powodu wprowadzenia zakazu krótkiej sprzedaży, postanowiła zadowolić się krótką sprzedażą walut naszego regionu - w tym głównie Złotego.

Gdzie przecież zarabiać trzeba. Skoro zamknięto jeden rynek, to kapitał spekulacyjny idzie na rynek sąsiedni, gdzie takich zakazów nie ma. Mamy więc tego pecha, albo szczęście, że kapitał spekulacyjny postanowił osłabić Złotego.

Ale okazuje się, że ów gracze zostali zaskoczeni wieczorną interwencją EBC i jeśli zaczną w panice odkupować Złotego, to całkiem możliwe jest powtórzenie scenariusza sprzed dwóch tygodni, kiedy to w parę dni spadliśmy z poziomu 4,23 do 3,93 - czyli o 30 groszy!!

W średnioterminowej perspektywie zakładam, iż EUR/PLN nadal będzie poruszać się chaotycznie pomiędzy poziomem 3,95 a 4,20, może nawet kilka razy zobaczymy obydwa skrajne poziomy.


Zakładam więc utrzymanie takiego szerokiego horyzontu cenowego 3,95-4,20.

I potem trzeba będzie uważnie obserwować w którą stronę rynek wybije się z tej 25-groszowej konsolidacji.

Statystyki rynków podpowiadają nam, iż po wybiciu z takiej konsolidacji rynek kontynuuje ruch w danym kierunku wybicia a zasięg tego ruchu jest równy szerokości konsolidacji.

Gdyby więc doszło do wybicie góra, to czekałby nas wzrost w okolice 4,50 (sic!!).

Gdyby jednak do wybicia doszło dołem, to wtedy czekałby nas spadek do 3,70 (sic!!).

Czeka nas więc kilka miesięcy sporej zmienności. Wahania rzędu 20-30 groszy w ciągu 2 tygodni mogą być na porządku dziennym.

Rynek jest bardzo szybki, gdyż coraz więcej banków oraz brokerów stosuje automatyczne systemy zleceń, które w jednej chwili wpływają na rynek, by po chwili całkowicie zaniknąć.

To już nie jest rynek, to rollercaster.

07:56, jacek.maliszewski
Link Komentarze (6) »
środa, 05 maja 2010

Zanim przejdę do rynku walutowym proponuję zerknąć najpierw na załączony wykres ceny złota. Zacznijmy od wykresu świec tygodniowych.

Od wielu miesięcy realizuje się formacja odwróconej RGR (formacja głowy z ramionami). Wspomnę, iż wieloletnie badania statystyczne nad tego typu formacjami wskazują, iż wysoce prawdopodobny jest wzrost ceny złota w kierunku 1250 Dolarów za uncję.

Teraz spójrzmy na wykres ceny złota na wykresie świec dziennych. Tutaj zaczyna realizować się inna (mniejsza) formacja odwróconej RGR.



Wniosek taki, że teraz czeka nas przynajmniej kilka miesięcy wzrostu ceny złota.

A jeśli złoto miałoby drożeć, to Dolar powinien tanieć. No właśnie... takie przynajmniej prawidłowości działały przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Ale być może właśnie teraz będziemy mieli odstępstwo od tej prawidłowości. Pewności nigdy nie ma. Niemniej jednak postawiłbym nieco więcej na to, że Dolar będzie tanieć.

Pytanie się pojawia - względem jakiej waluty ma tanieć Dolar? Sądzę, iż Dolar będzie tanieć względem większości głównych walut światowych. Przy czym wyjątkiem może być Euro, które w chwili obecnej wydaje się być jeszcze słabsze od Dolara.

Mamy więc dziwną sytuację,w  której dwie najważniejsze waluty świata są najsłabsze. Wszystkie inne główne waluty zyskują na wartości względem koszyka złożonego po połowie  z Dolara i Euro.

Jeśli taki stan rzeczy utrzyma się dłużej, to czekałaby nas wielka inflacja aktywów finansowych (nie mylić ze wzrostem cen i usług konsumenta, potocznie nazywaną "inflacją" - CPI). Próba popozbycia się jednocześnie Dolara i Euro  - przez największych uczestników rynku finansowego - i zamiana tych dwóch walut na inne aktywa, może wywołać wielką hossę inflacyjną.

Spójrzmy teraz na wzajemną relację tych dwóch największych walut: Euro i Dolara.

Na wykresie świec miesięcznych widzimy, iż oscylator stochastyczny (dolny wąski pasek na wykresie) zszedł do strefy nazywanej "strefą wyprzedania rynku". A to oznacza, iż lada "chwila" rynek powinien rozpocząć jakąś mocniejszą korektę wzrostową.

Taka korekta trwałaby minimum kilka miesięcy. Ale na razie górę bierze krótkoterminowy nastrój uczestników rynku, który nadal jest skierowany przeciwko Euro.

Na koniec wykres EUR/PLN.

Tutaj pojawiła się interesująca formacja odwróconej RGR. Gdyby poziom 3,95 został przełamany w górę, formacja ta zaczęłaby się realizować. I wtedy wysoce prawdopodobny byłby dalszy wzrost kursu w kierunku 4,00 z możliwym lekkim naruszeniem poziomu 4,00 (realizacja zleceń stop-loss ustawionych tuż powyżej 4,00).

Pamiętać jednak należy, iż rynków finansowych (tłumu) nie należy wyprzedzać, lecz podążać za nim. Równie dobrze może bowiem się okazać, iż na wysokości 3,95 pojawi się tak duża podaż waluty, iż linia szyi formacji RGR nie zostanie przełamana zleceniami kupna waluty. Wtedy mielibyśmy do czynienia z tak zwaną "pułapką". Wszyscy ci, którzy zbyt szybko zagrali na wzrost kursu EUR/PLN, zaczeliby zamykać swoje pozycje widząc, iż kurs EUR/PLN zamiast rosnąć, zaczyna spadać, przynoszą strate posiadaczom długich pozycji walutowych.

Podsumowując:

1. Jeśli cena złota nadal będzie rosnąć (a tego się spodziewam), Dolar prędzej czy później zacznie tracić.

2. Słaby Dolar nie oznacza, iż kurs EUR/USD musi rosnąć.

3. Może się bowiem okazać, iż Euro będzie jeszcze słabsze od słabego Dolara.

4. Niemniej jednak na rynku EUR/USD zbliża się solidna korekta wzrostowa.

5. Złoty powinien pozostać silny.

12:05, jacek.maliszewski
Link Komentarze (14) »
czwartek, 08 kwietnia 2010

Kurs Koszyka wybił się z wielomiesięcznej konsolidacji w zakresie 3,40-3,60. A to oznacza, iż teraz najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie dalszy marsz w dół w kierunku poziomu 3,20.

Złoty jest niebywale silny. Kolejne przetargi obligacji sprzedawanych przez Ministerstwo Finansów przyciągają kapitał zagraniczny jak magnes. W połowie marca zanotowaliśmy rekordowy w historii popyt na polskie obligacje – popyt o wartości ponad 18 mld PLN. Tylko co trzecie zlecenie zakupu zostało zrealizowane. 2/3 zaś uczestników rynku musiało obejść się smakiem lub spróbować kupić polskie obligacje na rynku wtórnym.

Rentowność polskich 10-letnich obligacji spadła do najniższego poziomu od stycznia 2007 roku, zaś ceny obligacji (jako odwrotność rentowności) od kilkunastu miesięcy są w fazie bardzo silnej hossy.

Drugim czynnikiem przyciągającym zagraniczny kapitał inwestycyjny jest prywatyzacja kolejnych spółek Skarbu Państwa.

Co ciekawe, do Polski nie zawitał jeszcze agresywny krótkoterminowy kapitał spekulacyjny pochodzący od funduszy hedgingowych. Tego typu inwestorzy na razie jeszcze przypatrują się z boku i tylko nieliczni zdecydowali się wejść na nasz rynek.

To właśnie z powodu braku tego agresywnego kapitału mamy do czynienia z tak słabymi korektami osłabiającymi Złotego podczas zawirowań na zagranicznych rynkach. Najzwyczajniej w świecie, nie ma kto realizować zysków i dlatego Złoty nie chce się osłabić.

Warto jeszcze wspomnieć, iż według danych Narodowego Banku Polskiego spora grupa funduszy hedgingowych, które rok temu grały przeciwko Złotemu (pożyczały polskie akcje oraz obligacje, następnie sprzedawały tak pożyczone papiery oraz sprzedawały pożyczonego Złotego, by zarobić na spadku ich wartości i odkupić po niższej cenie), do tej pory nie wydostały się ze swych stratnych krótkich pozycji. NBP oszacował poziom zaangażowania tych podmiotów w krótką sprzedaż polskich obligacji na nominał około 45 miliardów PLN.

Im bardziej Złoty się umacnia, im bardziej rosną ceny akcji i obligacji, tym bardziej grupa tych inwestorów traci każdego dnia. Zapewne inwestycje te są finansowane obcym kapitałem, co wymusza na tej grupie inwestorów jedynie uzupełnianie depozytów zabezpieczających. Ale w
pewnym momencie inwestorzy tacy mogą najzwyczajniej w świecie skapitulować nie chcąc po raz kolejny uzupełnić depozytów i definitywnie zamknąć ze strata wszystkie swoje pozycje.

W podobny sposób rok temu kapitulowali kolejni polscy eksporterzy, którzy nie byli w stanie ani finansowo ani psychicznie utrzymać stratnych pozycji w kontraktach terminowych zawieranych wcześniej w bankach. Pamiętamy to doskonale, prawda? Kapitulacji towarzyszyło
gwałtowne osłabienie Złotego o kilkadziesiąt groszy w ciągu kilku tygodni. Po takiej kapitulacji (gdy większość eksporterów zamknęło swoje transakcje zabezpieczające) pojawił się mocny ruch powrotny.

Teraz warto wypatrywać podobnej kapitulacji ze strony tych, którzy grają przeciwko Złotemu. Gdyby jednak doszło do takiej panicznej wyprzedaży walut i panicznego dokupowania Złotego, będzie to sygnał, iż na rynku może pojawić się wreszcie jakaś większa korekta osłabiająca Złotego. Gdyby przykładowo w czasie takiej kapitulacji kurs EUR/PLN zszedł w okolice 3,50, to ewentualna korekta wzrostowa mogłaby wydźwignąć kurs EURO nawet w okolice 3,75-3,85.

Ale póki co czekamy na wspomnianą kapitulację pewnej grupy funduszy hedgingowych.

07:33, jacek.maliszewski
Link Komentarze (19) »
czwartek, 01 kwietnia 2010

Dziś rano kurs EUR/PLN wyłamał się dołem z dwutygodniowej konsolidacji 3,8550-3,9300. Szerokość konsolidacji to nieco ponad 7 groszy. Rachunek prawdopodobieństwa oraz wieloletnie badania statystyczne wskazują, iż po takim wybiciu dołem, rynek zwykle spada o wysokość tej konsolidacji. W naszym przypadku należałoby więc oczekiwać kształtowania się nowej fali spadkowej z zasięgiem w okolicy 3,7700.

Jest jeszcze szansa, iż do końca dnia uaktywni się kapitał spekulacyjny, który wydźwignie kurs EUR powyżej 3,8550 i tym samym zaneguje sygnał, który pojawił się dziś wcześnie rano.

Jeśli jednak do końca dnia takiego spekulacyjnego kapitału zabraknie i jeśli kurs EUR/PLN na trwałe "zadomowi się" poniżej 3,8500, to należy zakładać, iż osiągnięcie poziomu 3,77 będzie jedynie kwestią czasu.

Oczywiście taki ruch w dół wcale nie musi rozegrać się jednym gładkim ruchem. Raczej spodziewam się licznych ząbków w górę, które byłyby okazją dla spóźnialskich eksporterów, którzy do tej pory zwlekali z zabezpieczeniem swoich spodziewanych przychodów eksporterów. Zwlekali, gdy do tej pory kurs EUR/PLN pomimo spadku o ponad 100 groszy od szczytu z lutego 2009, nadal jest kursem atrakcyjnym i pozwalającym realizować wysokie marże na eksporcie.

Ale teraz sytuacja zaczyna się pogarszać. Marże zaczynają się coraz bardziej kurczyć i lada chwila zabezpieczenie się przed ryzykiem dalszego umacniania Złotego może być KONIECZNOŚCIĄ!

W takich sytuacjach jak teraz, ważne jest, aby nie popełnić błędu przy zawieraniu transakcji. Myślę o takich błędach, jakie popełnili gremialnie niemal wszyscy eksporterzy w Polsce w połowie 2008 roku.

11:59, jacek.maliszewski
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 marca 2010

Patrząc wstecz na lata 2005, 2006, 2007 oraz 2008 można zauważyć dwa bardzo ważne poziomy cenowe EUR/PLN. Pierwszy ważny poziom to 3,85, do którego już dotarliśmy. Drugi ważny poziom to 3,75.

Ciekawie wygląda porównanie roku 2005 i 2010 (porównanie pierwszego półrocza). Gdyby sytuacja miała się powtórzyć, to poziom 3,85 musiałby być lokalnym dołkiem, po czym rynek musiałby wyskoczyć w górę w kierunku 4,30! Dlatego też warto pamiętać, iż w razie wybicia się w okolice 3,95 nie będzie jeszcze sygnału do zmiany trendu. Ale już przebicie się powyżej 4,02 byłoby zapowiedzią zmiany kierunku trendu na rosnący.

Teraz porównajmy rok 2006 i 2010. Początek 2006 roku to niższe poziomy, bo już poniżej 3,85. Po spadku poniżej 3,85 rynek miał problemy by wrócić powyżej tego poziomu. I aż do końca marca oscylował pomiędzy 3,75 i 3,85. Gdy doszło do wybicia powyżej 3,85 zmienił się średnioterminowy trend na rosnący, a kurs EUR PLN dotarł w okolice 4,15.



Teraz spójrzmy na rok 2007, który w mojej ocenie jest najbardziej podobny do obecnego roku 2010. Tutaj aż do końca marca oscylowaliśmy pomiędzy 3,85 i 3,95. Gdy doszło do wybicia dołem z tej konsolidacji, rynek szybko zszedł w kierunku 3,75 i poziom ten okazał się silnym
wsparciem broniącym się prawie rok.



Rok 2008 (a raczej końcówka roku 2007) zaczął się spadkiem poniżej wspomnianego ważnego wsparcia 3,75. a potem juz wiemy co się stało. Rynek zanurkował w okolice 3,55, by po małym odbiciu w górę w kierunku 3,70 ponownie spadać aż do osiągnięcia ceny 3,20.


Widzimy więc, iż poziomy kończące się na 5 są bardzo ważne. Teraz dwa ważne poziomy to 3,85 i 3,95. Zakładam póki co, iż rynek będzie przez jakiś czas konsolidować się w tym przedziale.

A potem? Zobaczymy w ktorą stronę dojdzie do wybicia z takiej konsolidacji. Jesli dołem, to spadamy do 3,75 i dalej może nawet do 3,55. Jeśli zas wybijemy się góra powyżej 3,95, to wtedy trzeba zachować czujność, gdyż po ewentualnym pokonaniu oporu 4,02 pojawiłyby się
sygnały do zmiany trendu na rosnący.

11:29, jacek.maliszewski
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 15 marca 2010
Spekulanci chcą grać na spadek euro. Przykład? Słynna kolacja, przy której Soros i giganci świata finansowego rozmawiali o sposobach osłabienia euro. - Zastanówmy się jaka była ich prawdziwa intencja - mówią Jacek Maliszewski, z Alpha Financial Services i Marek Wołos z Domu Maklerskiego TMS Brokers.
Euro - czy zrówna się z dolarem?
17:08, jacek.maliszewski
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4