Komentarze Jacka Maliszewskiego, Głównego Ekonomisty Alpha Financial Services Sp. z o.o.
Jacek Maliszewski
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
wtorek, 13 stycznia 2009

Witam po dłuższej przerwie.

W lipcu ubiegłego roku w pierwszym wpisie na blogu zasygnalizowałem, iż jeśli tylko pojawi się dobra okazja do przewalutowania istniejącego (lub zaciągnięcia nowego) kredytu hipotecznego w Złotych na kredyt denominowany w Euro, wrócę do tego tematu. Od tego czasu upłynęło 6 miesięcy i oto pojawiła się w mojej opinii dobra okazja do tego, by samodzielnie przewalutować kredyty hipoteczne na Euro. Lepiej to zrobić samemu, niż zdać się na łaskę losu, który zadecyduje za nas za 4-5 lat, gdy w swoich portfelach zastępować będziemy Złotego wspólną walutą europejską.

Jeśli taki kredyt uda się przewalutować po kursie 4,00 lub wyższym, powinniśmy być zadowoleni. Jest bowiem spora szansa na to, by w chwili wejścia Polski do strefy Euro kurs Euro-Złoty był niższy niż wspomniane 4,00. 

Przykładowo jeśli w chwili obecnej wartość kredytu pozostałego do spłaty (kapitał) wynosi 400 tys PLN, to po przewalutowaniu będziemy mieli do spłacenia 100 tys Euro.

 Dla porównania, jeśli ktoś był niecierpliwy i kredyt o wartości 400 tys Złotych przewalutował na Euro w lipcu po kursie 3,10, to w chwili obecnej ma do spłacenia prawie 130 tys Euro - czyli o 30% więcej niż osoby cierpliwie czekające na okazję.

Dziś taka okazja się pojawiła. Ale jak znam życie, to teraz chętnych na wzięcie kredytu w Euro będzie jak na lekarstwo. Tak to zwykle bywa. Gdy rok temu ceny akcji na WGPW szybowały pod niebo - wszyscy pragnęli je kupić. Dziś zaś gdy ceny spadły o ponad 50% chętnych na przeceniony towar brak...

Zapewne zaraz pojawią się głosy krytyki wobec mojej osoby wskazujące, iż namawiam do niebezpiecznej spekulacji. Cóż... niebezpieczna spekulacja miała miejsce w lipcu, kiedy to cały narów ruszył do przewalutowania kredytów z PLN na CHF kuszony niższymi ratami odsetkowymi. Wtedy faktycznie widziałem spore niebezpieczeństwo takiej spekulacji. Dlatego też przestrzegałem przed zaciąganiem kredytów w walutach obcych. Ale dziś sytuacja się zmieniła. cierpliwi dostali w prezencie 30% bufor bezpieczeństwa w porównaniu do tych osób, które się pośpieszyły.

Sam jakiś czas temu rozpocząłem starania o przewalutowanie mojego kredytu hipotecznego na Euro. Okazuje się, że nie jest to takie proste, a cały proces przewalutowania to istna droga przez mękę. Dodatkowym utrudnieniem jest to, iż mój bank wycofał się z udzielania kredytów hipotecznych w Euro, przez co zmuszony jestem podziękować za wieloletnią współpracę i poszukać innego banku, który zechce ubić ze mną interes ;-)

Jeszcze kilka zdań na temat kredytów we Franku. Uważam, iż nie warto brać na siebie dodatkowego ryzyka z tym związanego. Nie ma potrzeby być pazernym. Raty odsetkowe w Euro może nie są tak niskie jak we Franku, ale za to ileż spokoju więcej. Ryzyko zostanie zamknięte za 4-5 lat gdy wchodzić będziemy do strefy Euro. Ci którzy wybiorą kredyt we Franku, jeszcze przez wiele lat będą obserwować z napięciem kurs Chf/Pln, a następnie kurs Eur/Chf.

Jeśli ktoś lubi żyć w stresie, to może nawet zaryzykować kredyt w Yenach japońskich  - tam raty odsetkowe są jeszcze mniejsze. Ja bym jednak tego nie czynił.

Kończąc życzę wszystkim pomyślności w nowym roku 2009.  

 

16:29, jacek.maliszewski
Link Komentarze (38) »