Komentarze Jacka Maliszewskiego, Głównego Ekonomisty Alpha Financial Services Sp. z o.o.
Jacek Maliszewski
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
poniedziałek, 25 stycznia 2010

Proszę zwrócić uwagę na wykres świec kwartalnych (okres kilkudziesięciu lat), który publikuję w każdym raporcie tygodniowym od ponad roku. Widzimy podobieństwo z roku 1992, kiedy to pierwszy kwartał roku był kwartałem korekcyjnego spadku kursu Euro-Dolar.

Na wykresie tym brakuje nam obecnie trzeciej silnej fali wzrostowej w kierunku 1,60-1,65. Ale póki co trwa fala C, o której napisałem poniżej i trzeba cierpliwie poczekać na jej dokończenie.

Tym razem przedstawiam Państwu luźne przemyślenia na temat tego co się obecnie dzieje na rynkach walutowych oraz tego co może się stać w najbliższej przyszłości. Proszę potraktować niniejsze treści jako uzupełnienie do ostatniego raportu tygodniowego.

Zacznijmy od najważniejszej pary walutowej Euro-Dolar.



Na załączonym wykresie zaznaczyłem kolejne fale wzrostowe i spadkowe według metodologii opracowanej przez Elliota. Fale Elliota sprawdzając się w długim horyzoncie czasu. Niekoniecznie zaś oddają prawdę dla krótszych okresów czasu.

Poprzedni silny cykl wzrostu odbywał się w ramach klasycznej 5-tki wzrostowej złożonej z trzech podfal wzrostowych 1,3 i 5-wydłużona oraz dwóch fal spadkowych 2 oraz 4.

Według tej teorii po takim cyklu pięciu fal powinna przyjść duża korekta zbudowana z trzech fal A - pierwsza spadkowa, B - wzrostowa i C - druga spadkowa kończąca cały cykl.

Po zakończeniu obecnie trwającej fali C powinna przyjść nowa duża fala złożona z pięciu fal 1-2-3-4-5

Pozostaje więc zastanowić się na jakim poziomie powinna zakończyć się obecna fala C. Różnie można to wyznaczać. W mojej ocenie spadki powinny się zakończyć gdzieś w przedziale 1,38-1,40. Ale całkiem możliwe, że dno już zobaczyliśmy dziś w nocy na wysokości 1,4070.

Jakie to może mieć przełożenie na Złotego?

Jak wiemy zwykle spadek Euro-Dolara przekłada się na osłabienie naszej waluty krajowej. Zaś wzrost Euro-Dolara wywołuje umocnienie Złotego.

Warto zwrócić uwagę, na relatywną siłę Złotego w tym kontekście. Silny spadek Eur/Usd wywołał zaledwie 6 groszowe osłabienie Złotego do Euro.

Dlatego też po zakończeniu okresu umacniania Dolara na świecie (czyli zakończenia fali C na Euro-Dolarze), Złoty powinien znowu pokazać swoją siłę.

16:45, jacek.maliszewski
Link Komentarze (8) »
środa, 20 stycznia 2010

Arcyciekawie rozwija się sytuacja na rynku Złotego. Konsolidacja w zakresie 3,35-3,65 na Koszyku trwa już prawie pół roku. Jeśli przyjąć założenie, iż w tym czasie duzi uczestnicy rynku akumulowali polską walutę kupując Złotego i sprzedając waluty zagraniczne (sprzedającymi Złotego i kupującymi walutę zaś byli mali uczestnicy rynku), to po zakończeniu okresu takiej konsolidacji można oczekiwać bardzo silnej fali spadku kursu Euro-Złoty, Dolar-Złoty oraz całego Koszyka walutowego.

Na poniższych wykresach zaznaczyłem podobieństwa kilku konsolidacji jakie miały miejsce w ostatnich latach.



Warto zwrócić uwagę z jakiej strony napływają zlecenia sprzedaży walut, a z jakiej strony pojawiają się zlecenia kupna. Wszystkie sygnały wskazują wyraźnie, iż sprzedającymi waluty zagraniczne są głównie zagraniczne banki, zaś popyt na walutę zagraniczną zgłaszają banki
polskie. Być może polskie banki kupują walutę pod zlecenia ich klientów (eksporterzy odkupują walutę wcześniej sprzedaną na termin, importerzy kupują walutę w dużych ilościach poprzez transakcje forward, spora grupa polskich inwestorów gra na osłabienie Złotego za pośrednictwem polskich banków). Ale możliwe jest też, że polskie banki przeważają długą pozycję walutowa w swych bilansach, będąc przeświadczonymi, iż Złoty jest skazany na osłabienie.

Moja perspektyw dla Złotego jest dokładnie przeciwna i zgodna z ocenami zagranicznych inwestorów, którzy widzą spory potencjał na umocnienie Złotego.

W tym tygodniu poznamy informacje na temat dynamiki grudniowej produkcji przemysłowej w Polsce w porównaniu do grudnia 2008. Jako, że w grudniu 2008 poziom produkcji był katastrofalnie niski, mnożna się spodziewać dwucyfrowej dodatniej dynami grudzień do grudnia.

To może dać kolejny impuls na umocnienie Złotego, wręcz euforyczną reakcję tłumu.

Kolejną ważna informacją jest wynik przetargu sprzedaży obligacji dwuletnich, jakie zaoferowało w środę Ministerstwo Finansów. Popyt na te obligacje był ponad 3-krotnie wyższy niż podaż ze strony MF i wyniósł ponad 16 miliardów Złotych. To rekordowy popyt w historii polskiego rynku obligacji.

Kolejne ważne spostrzeżenie. Kupującymi te obligacje (zarówno na przetargach jak tez potem na rynku wtórnym) są głównie banki zagraniczne. Polskie banki sprzedają obligacje. Ale co ciekawe robią to dlatego, iż zmieniają strukturę swoich aktywów w bilansie. Banki zdecydowały zwiększyć akcję kredytową dla przedsiębiorstw. A to oznacza konieczność zmniejszenia udziału bezpiecznych papierów w ich portfelach.

Ze sprzedaniem tych obligacji po dobrych cenach nie ma problemu, gdyż zagraniczne banki bardzo chętnie kupują każdą ilość obligacji wystawionych na sprzedaż przez banki polskie.

I jeszcze jedna ważna informacja. Właśnie poznaliśmy bilans płatniczy Polski za listopad. Pierwsze wrażanie po przestudiowaniu tych danych NBP mogło być nieciekawe. Deficyt płatniczy wyniósł bowiem prawie 1,3 mln EUR.

Ale po dokładniejszym studiowaniu zaprezentowanych przez NBP danych obraz zaczął się jawić w różowych kolorach. Po pierwsze bowiem mocno zrewidowano na korzyść eksportu dane za październik (błąd obliczenia w październikowych danych?). Po drugie w listopadzie pojawiła się
jednorazowa duża transakcja wypłaty dywidendy przez PZU na rzecz EUREKO. Jak wiemy była to dywidenda skumulowana z wielu lat oraz dodatkowa rekompensata wypłacona ze strony Rządu na rzecz EUREKO. Gdyby odjąć tę jednorazową dużą transakcję transferu waluty poza granice Polski, to bilans płatniczy mógłby okazać się dodatni.

I to chyba właśnie to spostrzeżenie spowodowało nagły zapał zagranicznych inwestorów do jeszcze śmielszego kupowania Złotego.

W efekcie tego kurs Euro-Złoty zbliżył się do poziomu 4,00 i teraz zacznie się robić nerwowo na rynku.

Z jednej strony mamy bowiem sporą grupę eksporterów, którzy nie posiadają żadnego ubezpieczenia na wypadek umacniania się Złotego. Ta grupa eksporterów przetrzymuje od kilku miesięcy walutę na rachunkach dewizowych i mogą spanikować (czyli w popłochu sprzedać) wszystkie posiadane waluty w chwili gdy kurs Euro na trwałe spadnie poniżej 4,00.

Z drugiej zaś strony mamy równie spora grupę importerów, którzy aż palą się do tego, by po cenach z okolic 4,00 kupić walutę nawet na cały rok naprzód by w ten sposób zabezpieczyć przyszłe faktury.

No i mamy jeszcze grupę eksporterów, którzy spekulacyjnie kupują walutę. Tak tak, to nie pomyłka. Skoro żal było sprzedać walutę z eksportu po cenach 4,10-4,20, to teraz tym bardziej trudno jest podjąć decyzję o sprzedaży waluty. Wtedy to do głowy przychodzą pomysły, by walutę kupić, bo przecież taka tania!

Dlatego też z uwagą należy obserwować zachowanie rynku. Jeśli pomimo dużych zleceń kupna waluty ze strony naszych krajowych uczestników rynku, kurs Euro zdoła przebić się poniżej poziomu 4,00, znaczyć to będzie iż zagraniczni inwestorzy są mocno zdeterminowani by kupować polskie akcje, obligacje oraz nieruchomości, a ich zlecenia kupna Złotego są wielokrotnie większe niż zlecenia kupna waluty ze strony polskich podmiotów.

Robi się więc arcyciekawie. Póki co zakładam, iż do czwartku kurs Euro raczej nie spadnie poniżej 4,00 i do takiego przełamania wsparcia dojdzie dopiero w czwartek po publikacji danych o produkcji przemysłowej w Polsce.

10:58, jacek.maliszewski
Link Komentarze (15) »