Komentarze Jacka Maliszewskiego, Głównego Ekonomisty Alpha Financial Services Sp. z o.o.
Jacek Maliszewski
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
czwartek, 08 kwietnia 2010

Kurs Koszyka wybił się z wielomiesięcznej konsolidacji w zakresie 3,40-3,60. A to oznacza, iż teraz najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie dalszy marsz w dół w kierunku poziomu 3,20.

Złoty jest niebywale silny. Kolejne przetargi obligacji sprzedawanych przez Ministerstwo Finansów przyciągają kapitał zagraniczny jak magnes. W połowie marca zanotowaliśmy rekordowy w historii popyt na polskie obligacje – popyt o wartości ponad 18 mld PLN. Tylko co trzecie zlecenie zakupu zostało zrealizowane. 2/3 zaś uczestników rynku musiało obejść się smakiem lub spróbować kupić polskie obligacje na rynku wtórnym.

Rentowność polskich 10-letnich obligacji spadła do najniższego poziomu od stycznia 2007 roku, zaś ceny obligacji (jako odwrotność rentowności) od kilkunastu miesięcy są w fazie bardzo silnej hossy.

Drugim czynnikiem przyciągającym zagraniczny kapitał inwestycyjny jest prywatyzacja kolejnych spółek Skarbu Państwa.

Co ciekawe, do Polski nie zawitał jeszcze agresywny krótkoterminowy kapitał spekulacyjny pochodzący od funduszy hedgingowych. Tego typu inwestorzy na razie jeszcze przypatrują się z boku i tylko nieliczni zdecydowali się wejść na nasz rynek.

To właśnie z powodu braku tego agresywnego kapitału mamy do czynienia z tak słabymi korektami osłabiającymi Złotego podczas zawirowań na zagranicznych rynkach. Najzwyczajniej w świecie, nie ma kto realizować zysków i dlatego Złoty nie chce się osłabić.

Warto jeszcze wspomnieć, iż według danych Narodowego Banku Polskiego spora grupa funduszy hedgingowych, które rok temu grały przeciwko Złotemu (pożyczały polskie akcje oraz obligacje, następnie sprzedawały tak pożyczone papiery oraz sprzedawały pożyczonego Złotego, by zarobić na spadku ich wartości i odkupić po niższej cenie), do tej pory nie wydostały się ze swych stratnych krótkich pozycji. NBP oszacował poziom zaangażowania tych podmiotów w krótką sprzedaż polskich obligacji na nominał około 45 miliardów PLN.

Im bardziej Złoty się umacnia, im bardziej rosną ceny akcji i obligacji, tym bardziej grupa tych inwestorów traci każdego dnia. Zapewne inwestycje te są finansowane obcym kapitałem, co wymusza na tej grupie inwestorów jedynie uzupełnianie depozytów zabezpieczających. Ale w
pewnym momencie inwestorzy tacy mogą najzwyczajniej w świecie skapitulować nie chcąc po raz kolejny uzupełnić depozytów i definitywnie zamknąć ze strata wszystkie swoje pozycje.

W podobny sposób rok temu kapitulowali kolejni polscy eksporterzy, którzy nie byli w stanie ani finansowo ani psychicznie utrzymać stratnych pozycji w kontraktach terminowych zawieranych wcześniej w bankach. Pamiętamy to doskonale, prawda? Kapitulacji towarzyszyło
gwałtowne osłabienie Złotego o kilkadziesiąt groszy w ciągu kilku tygodni. Po takiej kapitulacji (gdy większość eksporterów zamknęło swoje transakcje zabezpieczające) pojawił się mocny ruch powrotny.

Teraz warto wypatrywać podobnej kapitulacji ze strony tych, którzy grają przeciwko Złotemu. Gdyby jednak doszło do takiej panicznej wyprzedaży walut i panicznego dokupowania Złotego, będzie to sygnał, iż na rynku może pojawić się wreszcie jakaś większa korekta osłabiająca Złotego. Gdyby przykładowo w czasie takiej kapitulacji kurs EUR/PLN zszedł w okolice 3,50, to ewentualna korekta wzrostowa mogłaby wydźwignąć kurs EURO nawet w okolice 3,75-3,85.

Ale póki co czekamy na wspomnianą kapitulację pewnej grupy funduszy hedgingowych.

07:33, jacek.maliszewski
Link Komentarze (19) »
czwartek, 01 kwietnia 2010

Dziś rano kurs EUR/PLN wyłamał się dołem z dwutygodniowej konsolidacji 3,8550-3,9300. Szerokość konsolidacji to nieco ponad 7 groszy. Rachunek prawdopodobieństwa oraz wieloletnie badania statystyczne wskazują, iż po takim wybiciu dołem, rynek zwykle spada o wysokość tej konsolidacji. W naszym przypadku należałoby więc oczekiwać kształtowania się nowej fali spadkowej z zasięgiem w okolicy 3,7700.

Jest jeszcze szansa, iż do końca dnia uaktywni się kapitał spekulacyjny, który wydźwignie kurs EUR powyżej 3,8550 i tym samym zaneguje sygnał, który pojawił się dziś wcześnie rano.

Jeśli jednak do końca dnia takiego spekulacyjnego kapitału zabraknie i jeśli kurs EUR/PLN na trwałe "zadomowi się" poniżej 3,8500, to należy zakładać, iż osiągnięcie poziomu 3,77 będzie jedynie kwestią czasu.

Oczywiście taki ruch w dół wcale nie musi rozegrać się jednym gładkim ruchem. Raczej spodziewam się licznych ząbków w górę, które byłyby okazją dla spóźnialskich eksporterów, którzy do tej pory zwlekali z zabezpieczeniem swoich spodziewanych przychodów eksporterów. Zwlekali, gdy do tej pory kurs EUR/PLN pomimo spadku o ponad 100 groszy od szczytu z lutego 2009, nadal jest kursem atrakcyjnym i pozwalającym realizować wysokie marże na eksporcie.

Ale teraz sytuacja zaczyna się pogarszać. Marże zaczynają się coraz bardziej kurczyć i lada chwila zabezpieczenie się przed ryzykiem dalszego umacniania Złotego może być KONIECZNOŚCIĄ!

W takich sytuacjach jak teraz, ważne jest, aby nie popełnić błędu przy zawieraniu transakcji. Myślę o takich błędach, jakie popełnili gremialnie niemal wszyscy eksporterzy w Polsce w połowie 2008 roku.

11:59, jacek.maliszewski
Link Komentarze (1) »