Komentarze Jacka Maliszewskiego, Głównego Ekonomisty Alpha Financial Services Sp. z o.o.
Jacek Maliszewski
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
czwartek, 30 lipca 2009

Ostatnio sporo się mówi o dużej koncentracji otwartych pozycji na rynku futures WIG20. W rekach jednego pojedynczego podmiotu znajduje się aż 35-45% wszystkich otwartych pozycji. Wszyscy jednogłośnie uznali, iż ów "grubas" ma długie pozycje. Jakoś nikt nie bierze pod uwagę, że może być na odwrót. Ja nie wiem jak jest. Ale warto zastanowić się, czy aby na pewno "grubas" trzyma długą stronę rynku. Wyobraźmy sobie taką oto sytuację:

1. Grupa funduszy hedgingowych zapragnęła gry na spadek cen polskich akcji. Wszyscy wiemy jak trudno przeprowadzić krótką sprzedaż akcji na warszawskim parkiecie. To droga przez mękę. Brak chętnych do pożyczenia akcji, które następnie można by krótko sprzedać by zarabiać na spadku cen.

2. Ale od czego są banki inwestycyjne takie jak Goldman & Sachs czy też JP Morgan Chase? Klienci tych banków (czyli właśnie fundusze hedgingowe) mogły zwrócić się do swojego banku z prośbą "Zaoferujcie nam jakiś produkt umożliwiające zarabianie na spadających cenach akcji w Polsce".

3. Bank z wielką radością przygotowuje odpowiedni produkt. Jest to produkt polegający na tak zwanym spread bettingu. Bank umawia się ze swoim klientem, iż klient może wirtualnie sprzedać akcje płynnej spółki (na przykład PKN, TPSA, czy też KGHM), a stroną kupującą będzie bank.

4. Bank i klient banku zawierają więc zakład. Jeśli ceny akcji na WGPW będą spadać, to klient będzie zarabiać, a bank będzie tracić. Gdy zaś ceny akcji będą szły w górę, zarabiać będzie bank a tracić klient. Rozliczenie rzecz jasna każdego dnia mark-to-market.

5. Bank nie chce jednak ponosić ryzyka. Dlatego też zabezpiecza się przed spadkiem kursów akcji otwierając krótka pozycję w kontraktach futures. W ten sposób jego zarobek zostanie ograniczony tylko do pobranej marży od wykonanych przez jego klienta transakcji. 6. Mając sprzedane kontrakty futures nie ma żadnego ryzyka. Jeśli bowiem ceny akcji będą spadać, to bank będzie wypłacać zyski klientowi, ale w tym samym czasie będzie osiągać zyski na spadku kursu kontraktów FW20. Gdy zaś ceny akcji będą szły w górę, bank będzie otrzymywać płatności od klientów (którzy wtedy tracą), sam zaś będzie tracić na zwyżce kursu kontaktów FW20. Proste rozwiązanie.

Pojawia się pytanie - czy tak właśnie funkcjonuje ten układ? Śmiem twierdzić, że tak właśnie jest. Pojawia się drugie pytanie - jak długo mogą uzupełniać depozyt klienci banku? Jeśli w pewnym momencie klienci banku skapitulują i zamkną krótkie pozycje (wirtualne) w akcjach otwartych przeciwko bankowi, wtedy bank również będzie musiał zamknąć swoje krótkie pozycje FW20, które są jedynie hedgingiem. Gdy znikną długie pozycje w akcjach, bank musi zamknąć krótkie pozycje futures, aby nie ponosić ryzyka. Mogę sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby do takiej kapitulacji doszło. Odkupienie 40-45 tysięcy kontraktów FW20 może nie być takie proste ... a jeśli już, to z pewnością musiałoby to znacząco podmieść ceny kontraktów w górę. Ciekawe ... czy to tylko moja fantazja, czy może jednak na naszych oczach ktoś wyciska klientów wspomnianego banku ...

23:25, jacek.maliszewski
Link Komentarze (11) »
środa, 08 lipca 2009

Jak było do przewidzenia, wraz z wygasaniem kolejnych transakcji terminowych zawartych przez polskich eksporterów (sprzedane forwardy, sprzedane opcje CALL) coraz więcej waluty trafia na rynek spot.

Na razie nie widać jeszcze szturmu eksporterów na zawieranie nowych dużych transakcji terminowych (zabezpieczanie nowo podpisywanych kontraktów handlowych, nowych zamówień, itp). Ale już sama zwiększona sprzedaż waluty na rynku spot sprawia, iż rynek zaczyna normalnieć.

Coraz mniej eksporterów kupuje walutę w celach spekulacyjnych. Ten czynnik był jednym z głównych czynników osłabiających Złotego pod koniec 2008 oraz w pierwszej połowie roku 2009.

Rynek zaczyna więc stawać się normalnym.

Niestety nie mam dobrych wieści dla eksporterów liczących na utrzymanie się wysokich poziomów Euro-Złoty i Dolar-Złoty. Właśnie się dowiedzieliśmy, iż kilka największych banków inwestycyjnych na świecie (prym w ty wiedzie Goldman Sachs) dało silne rekomendacje dla swoich "prime clients" do kupowania polskich aktywów (głównie obligacji skarbowych). Banki te również zaczęły masowo kupować Złotego na własny rachunek. Jak znam życie, to lada miesięc-dwa czeka nas zmasowana spekulacja - tym razem na umocnienie naszej waluty krajowej. Na razie
trwa przygotowanie do takiego ataku - przygotowanie bardzo podobne do podobnego przygotowania (tyle że w przeciwną stronę), które trwało od marca do lipca 2008 roku.

Obecnie trwająca korekta wzrostowa z poziomu 4,35 do 4,43 może się okazać ostatnim podskokiem w tym roku.

10:22, jacek.maliszewski
Link Komentarze (32) »