Komentarze Jacka Maliszewskiego, Głównego Ekonomisty Alpha Financial Services Sp. z o.o.
Jacek Maliszewski
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
piątek, 24 października 2008


Obiecałem się już więcej nie wypowiadać na temat kredytów hipotecznych w walutach obcych. Zaszczuty przez wielu czytelników mojego bloga obiecałem sobie, że więcej na ten temat nie będę pisać, aby nie podgrzewać atmosfery. Niestety to co się obecnie dzieje musze skomentować choćby kilkoma zdaniami.

Właśnie pada mit, iż można mieć coś za pół darmo. Wiele gospodarstw domowych nie było stać na kupno domu i mieszkania za kredyt w Złotych, więc banki sprzedawały tym osobom iluzję możliwości kupna mieszkania na kredyt za połowę ceny - czyli we Franku i w Yenie.

Dziś rynek upomniał się o ten iluzoryczny free lunch. Kurs franka przebił dziś poziom 2,70 za Złotego co oznacza, iż raty kredytu zaciągniętego w walucie szwajcarskiej i w Złotych się zrównały. Niby nic się nie dzieje wobec tego. Lecz posiadacze takich kredytów żyją teraz z duszą na ramieniu. Nie ma bowiem pewności, iż to już koniec osłabiania naszej waluty krajowej.

Banki zaczynają wstrzymywać udzielanie nowych kredytów w walutach, gdyż coraz trudniej jest pożyczyć Franka na rynku, by o następnie sprzedać udzielając klientowi kredytu. Sam jestem tego dowodem. Złożyłem wniosek o przewalutowanie mojego kredytu z PLN na Euro uważając, iż kurs 4 Złote za Euro jest już kursem, przy którym można zaryzykować, jeśli ma się pojęcie o zarządzaniu ryzykiem walutowym. Niestety otrzymałem odmowną odpowiedź.

Tak więc teraz, gdy w mojej ocenie ryzyko dalszego wzrostu kursu Euro jest mniejsze niż 3 miesiące temu, banki uznały, iż jednak jest na odwrót - czyli że w lipcu zaciąganie kredytu po kursie 3,20 nie było ryzykowne, a teraz przy kursie 4,00 ryzykowne jest.

Śmieszą mnie wypowiedzi niektórych doradców kredytowych, którzy bez mrugnięcia powieką mówią klientom: "Proszę się nie martwić o stratę na kredycie. Przecież może Pan w każdym momencie przewalutować swój kredyt na Złote, co zakończy Pana stratę".

Cóż - można i tak.

Mam nadzieję, iż panika nie ogarnie ludzi i nie zaczną masowo przewalutowywać teraz kredytów z CHF i EUR na Złotego, To by dodatkowo osłabiało naszą walutę. Przewalutowanie takie bowiem oznacza konieczność kupna Franków na rynku i sprzedania w to miejsce Złotego.

Mam nadzieję, iż pod koniec roku tradycyjnie Złoty nieco się umocni, co pozwoli wszystkim odetchnąć nieco z ulga. Ale przyszły rok może przynieść nam kolejną falę osłabiania Złotego - tak jak to miało miejsce w roku 2001 i 2002.

Wtedy będzie można na trzeźwo i na spokojnie ocenić, czy mamy juz odwrócenie trendu i Złoty przez kilka lat będzie tracić na wartości, czy też mamy jedynie bardzo silną korektę w trendzie umacniania Złotego.

Coraz bardziej przychylam się ku tezie, iż jednak trend nam się odwrócił, a przyszły rok przyniesie dalszy wzrost kursów walut. Obym się mylił...
12:45, jacek.maliszewski
Link Komentarze (31) »